Cierpienie powieście na kluczu.

Nie tylko zbrodniami, torturami i gwałtami nasycają się zakątki; ściany zachowują również wspomnienie cierpień fizycznych czy moralnych, jeśli są one intensywne i długo trwają. Wydaje się wtedy, że są z bibuły: wchłaniają atrament ludzkich cierpień. W ten sposób zresztą niosą częściowo ulgę pacjentom. Jest to tak prawdziwe, że w wielu wsiach – szczególnie w Normandii – chłopki wbijają gwóźdź w ścianę, na wysokości tej części ciała, która sprawia im ból: dzięki temu ból, przyciągnięty przez gwóźdź, jak piorun przez piorunochron, opuszcza je i ginie w ścianie; pozostanie tam aż do momentu, kiedy zjawisko odbicia, w tajemniczy sposób odeśle z powrotem cierpienie dzisiejszych mieszkańców na mieszkańców jutra. Odwiedzając różne domy, zatrzymując się w nich, zdarza się, że człowiek sam tego doświadcza – oczywiście wbrew samemu sobie. Śniedź czy niewidzialny brud – cierpienia byłych mieszkańców odłożyły się na ścianach. W pomieszczeniach tych odczuwa się ciężki, przygnębiający niepokój. Stare miłosne dramaty z poprzedniego wieku są nadal dość silne, by zakłócić atmosferę pokoju sypialnego czy buduaru. Żar nienawiści rodzinnych tli się wciąż pod popiołami, które nagromadziły się z biegiem lat,  i o które dziś jeszcze można się oparzyć. Niegdysiejsze śniegi i płomienie są stracone symbolicznie tylko dla poety; dla mieszkańców domu są one ciągle żywe, tworzą klimat, budują szczęście czy nieszczęście żywych z uczuciowych resztek po zmarłych. Zakażenie z opóźnionym zapłonem, tyle że mniej groźne jak to, które szerzy się (jak to widzieliśmy w poprzednim rozdziale) w domach-z-rakiem lub w domach-z-reumatyzmem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *